239 dni: ostatnia gra polskiej dyplomacji
Aby zrozumieć, dlaczego wszystkie zabiegi MSZ II RP zakończyły się niepowodzeniem, trzeba cofnąć się do chwili, gdy wydawało się, że przyszłość Europy może rozstrzygnąć się przy stole negocjacyjnym.
Wieczorem 31 sierpnia 1939 r. w gmachu Ministerstwa Spraw Zagranicznych przy alei Szucha w Warszawie światła paliły się niemal we wszystkich gabinetach. Na biurka trafiały kolejne depesze z Berlina, Londynu, Paryża i Moskwy, telefony dzwoniły bez przerwy, a urzędnicy próbowali jeszcze odczytać sens wydarzeń, które następowały z godziny na godzinę. Nikt nie miał już złudzeń, że Europa znalazła się na krawędzi wojny. Wciąż pozostawało jednak pytanie: czy uda się jej uniknąć? Kilka godzin później odpowiedź przyniosły wybuchy bomb i huk niemieckiej artylerii.
Dla polskiej dyplomacji wojna nie była początkiem historii. Była jej końcem. Aby zrozumieć, dlaczego wszystkie zabiegi Warszawy zakończyły się niepowodzeniem, trzeba cofnąć się o 239 dni – do chwili, gdy wciąż wydawało się, że przyszłość Europy może rozstrzygnąć się przy stole negocjacyjnym.
5 stycznia 1939 r. Beck w Berghof
Pociąg z polską delegacją sunął przez ośnieżoną Bawarię ku Berchtesgaden. Józef Beck znał już dobrze atmosferę takich podróży. Od kilku lat jako minister spraw zagranicznych próbował utrzymywać trudną równowagę między dwoma potężnymi sąsiadami Polski – Niemcami i Związkiem Sowieckim. Polska deklaracja o niestosowaniu przemocy z Niemcami z 1934 r. nie oznaczała sojuszu z Berlinem, podobnie jak pakt...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



