Po USA czas na Londyn. Polska chce zostać w G20
Polska wykorzystuje prezydencję USA w G20, by zabiegać o stałe miejsce przy stole. Po grudniowym szczycie przewodnictwo przejmie Wielka Brytania. I to od niej może zależeć, czy będziemy w G20 także w 2027 r.
W poniedziałek i wtorek ministrowie finansów oraz szefowie banków centralnych krajów należących do Grupy G20 odbędą kolejną rundę rozmów. W amerykańskim Asheville, podobnie jak podczas kwietniowego spotkania w Waszyngtonie, przy stole zasiądą Andrzej Domański oraz Adam Glapiński.
Polska nie jest stałym członkiem tego elitarnego gremium, ale korzysta z faktu, że tegorocznym pracom grupy przewodniczą Stany Zjednoczone. Prezydent USA Donald Trump jest najsilniejszym stronnikiem Warszawy w staraniach o trwałe dołączenie do G20. Dzięki temu polskie delegacje biorą udział zarówno w roboczych, jak i oficjalnych spotkaniach najpotężniejszych państw świata. Tak będzie również w przyszłym tygodniu w Karolinie Północnej. Polski rząd docenia tę sposobność.
– Chcemy, żeby Polska współtworzyła zasady światowego porządku, a nie była tylko biorcą tych zasad. Gdybyśmy nie siedzieli przy tym stole, ponosilibyśmy skutki decyzji bez możliwości wyrażania stanowiska Europy Środkowo-Wschodniej – przekonywał Domański.
Agenda G20 na ten rok przewiduje jeszcze m.in. spotkanie ministrów spraw zagranicznych pod koniec października...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)