Co ukrywa wojsko w związku z rosyjską rakietą nad Polską
Gdy 30 lipca polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk, dyżurna para samolotów F-16 nie mogła korzystać z systemu wymiany informacji Link-16. To utrudniało działanie – ustaliła „Rzeczpospolita”.
Oficjalnie wszystko było w porządku. Na stronach rządowych w notatce zatytułowanej „Wojsko w każdej chwili było gotowe do zestrzelenia pocisku” możemy przeczytać wypowiedź premiera Donalda Tuska, który kilka godzin po tym, gdy rosyjski pocisk Ch-101 spadł na wschodzie Polski stwierdził, iż „pierwsze informacje jednoznacznie wskazują, że odpowiednie służby, przede wszystkim wojsko i nasi piloci, zadziałały bardzo szybko i sprawnie. Nie było bezpośredniego zagrożenia w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym”. – Od godzin późnowieczornych generał Ireneusz Nowak postawił w stan gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej, uruchamiając krajowe i sojusznicze służby związane z ochroną przestrzeni lotniczej – mówił prezes Rady Ministrów.
Później Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, wspominany wyżej gen. Nowak, wyjaśniał, że „jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie przechwycenia obiektu, który...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
