Wojsko nie mówi całej prawdy o rakiecie
Gdy 30 lipca polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk, nie wszystko zadziałało jak należy – ustaliła „Rz”.
Miesiąc temu rosyjska rakieta Ch-101 naruszyła polską przestrzeń powietrzną i rozbiła się w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Oficjalnie wojsko było gotowe do jej zestrzelenia. Ale rzeczywistość wyglądała inaczej.
Udało nam się ustalić, że gdy rakieta wleciała do Polski, jeden z dyżurnych F-16 tankował w powietrzu, a drugi zajmował się... ukraińskim MiG-29. W dodatku w obu polskich myśliwcach nie działał system Link-16, utrudniając komunikację.
Wojsko ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza. – Prowadzona jest szczegółowa analiza incydentu – odpowiada ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)