Co było w teczce Stalina
ROZMOWA
Iwona Bartólewska, reżyser: Twierdzili, że działali w i mieniu prawa. A przecież to, co robili, było bezprawiem.
Co było w teczce Stalina
Telewizyjna "Jedynka" rozpoczyna dziś prezentację trzyczęściowego dokumentu Iwony Bartólewskiej "Bezpieka 1944--1956": "Związek Radziecki jest naszą ojczyzną", "Oni czy my", "Bądź czujny". Realizatorka sięgnęła do archiwów polskich i obcych, starych kronik filmowych, spenetrowała kilka fototek państwowych i prywatnych. Zaprosiła przed kamerę historyków, polityków, byłych więźniów. Powstał prawie trzygodzinny tryptyk o działalności aparatu bezpieczeństwa, nieprawościach władz PRL, podporządkowaniu "wielkiemu bratu" i wyniszczaniu Polaków. : Co skłoniło panią do realizacji tego dokumentu?
IWONA BARTOLEWSKA: Chciałam, aby mój film był jakąś kartką z podręcznika powojennej historii, aby ujawniał mechanizmy funkcjonowania władzy PRL, jej uzależnienie od Stalina. Staram się pokazać, że najgorsze było pohańbienie narodu. Pierwszą część filmu, w której koncentruję się na aspektach prawnych powojennej historii, najogólniej mówiąc inspirowali ubecy. Ci, z którymi rozmawiałam, twierdzili, że działali w imieniu prawa. Aprzecież to, co robili, było bezprawiem. Kiedy przystępowałam do...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)