Gorzkie pomarańcze
Obawę przed powrotem do rzeczywistości można było wyczuć, przechadzając się po miasteczkach namiotowych przed Radą Najwyższą i na Chreszczatyku. Niby rewolucja się już skończyła, niby jest zwycięstwo. A studenci ciągle grzeją się przy koksownikach i grają na gitarach. O powrocie do domów i akademików mówią niechętnie. - Chyba niedługo dostaną meldunek w tych namiotach - wścieka się taksówkarz poirytowany, że musi nadrabiać kilometry i stać w korku, zamiast jak człowiek przejechać przez centrum.
Profesor Myrosław Popowycz, dyrektor Instytutu Filozofii Ukraińskiej Akademii Nauk, tylko się uśmiecha, gładząc białą brodę i poprawiając okulary: - Tak, to był cud, marzenie! Rewolucja, która nie wybiła ani jednej szyby. Rewolucja, która mówiła piękne słowa. Rewolucja, która zwyciężyła zgodnie z prawem, bez najmniejszych wątpliwości.
Ze stanu takiej euforii trudno się wyrwać: - Moja córka chodziła na demonstracje z książką. Uczyła się i automatycznie ze...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
