31 grudnia 2004 | Plus Minus | ma.s.
źródło: Nieznane
POLSKA POLITYKA W 2005 ROKU Teczki, siła mediów i nowy układ Rz: SLD się podzielił. Tak jak przewidywała pani w rozmowie ze mną rok temu. Nie przewidywała pani jednak, że duże znaczenie w życiu publicznym będzie miała sprawa lustracji. Szczególnie widać to było w ostatnich dniach 2004 roku. Dlaczego tak się stało? JADWIGA STANISZKIS: Z różnych powodów. Po pierwsze: ludzie zaglądają do swoich teczek i odnajdują tych, którzy na nich donosili. Sprawa Małgorzaty Niezabitowskiej nie będzie jedyna. I po drugie: lustracja prawdopodobnie wróci po wyborczym zwycięstwie prawicy jako ukryta broń przeciwko politykom, którzy będą próbowali tworzyć nowy rząd. Obawiam się, że ta walka na teczki może nawet doprowadzić do brutalnego końca całej klasy politycznej. Ma pani jakieś przypuszczenia, kogo ta walka może dotknąć? (c) BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI Mam obawy, że na przykład środowiska krakowskiego, choćby przy okazji lustracyjnej sprawy Karkoszy, którego broni mecenas Widacki. Kto będzie tę walkę inicjował?
Myślę, że już od jakiegoś czasu naszym życiem politycznym kierują emocje, chęć niszczenia. Interesująca z tego punktu widzenia jest obserwacja zachowań SLD. Nie mówię tylko o "walcie się" wypowiedzianym przez Jacka Zdrojewskiego pod adresem polityków prawicy. Nawet sekretarz generalny Sojuszu Marek Dyduch, dotychczas układny, niemal pokorny, gdy wypowiadał się o...