Chciałbym znaleźć planetę podobną do Ziemi
Aleksander Wolszczan: Tak, widziałem dzięki temu, że mam tu polską telewizję. Odtworzony wizerunek astronoma nie jest podobny do znanego nam z obrazów.
Prestiżowe pismo naukowe "Nature" zaliczyło pana do elitarnego grona autorów piętnastu fundamentalnych odkryć w dziedzinie astrofizyki. Razem z Kopernikiem trafił pan na polski milenijny znaczek pocztowy. Czuje się pan trochę nowym Kopernikiem?Nie, absolutnie nie. To, co zrobił Kopernik, jest tak fundamentalne i tak niezwykłe, tak unikalne, że próba jakichkolwiek porównań jest z góry skazana na niepowodzenie. Kiedy jestem porównywany do Kopernika, na ogół reaguję ze zgrozą.
A często pana porównują?Często.
Jako jeden z nielicznych polskich naukowców zdobył pan prawdziwą światową sławę...Nie ma sensu udawać, że moje odkrycie - iż poza naszym Układem Słonecznym istnieją planety - nie ma istotnego znaczenia. Domyślano się tego wcześniej, ale wreszcie udało się istnienie tych planet udowodnić. To zaś sprawiło, że powstała nowa dziedzina badań - astronomia...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

