Przestrzeń wolności
Marcin Mroszczak: Polski plakat nie jest dziś tak wspaniały jak kiedyś, ale to nie obniża rangi samego biennale, które nadal zachowuje prymat wśród podobnych festiwali. Bo nie tylko było pierwszą imprezą tego typu na świecie, ale i nie straciło autorytetu. W swojej dyscyplinie jest porównywalne z prestiżowym biennale reklamy w Cannes. Z werdyktami obydwu, podobają się czy nie, liczą się wszyscy.
Twórcą biennale był w 1966 roku pana ojciec, Józef Mroszczak, wybitny plakacista. Pamięta pan atmosferę tamtych czasów?Oczywiście, gdy otwierało się I Biennale, miałem 16 lat. Mój ojciec był charyzmatyczną postacią. Wierzył, że człowiek otoczony pięknem staje się lepszy, i miał w sobie coś, co otwierało przed nim wszystkie drzwi. Goście biennale tłumnie odwiedzali nie tylko Zachętę, gdzie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



