Dalajlama uczy i dodaje energii
Dziennikarze powinni mieć nosy jak słonie. I węszyć wszędzie! – mówił wczoraj Dalajlama XIV. Sprawdzaliśmy więc, gdzie był i co mówił podczas pobytu w Warszawie
Duchowy przywódca Tybetu dzień rozpoczął wcześnie.
O godz. 4 był już na nogach. Śniadanie jada zazwyczaj lekkie, a zamiast obiadu i kolacji – lunch, który, jak żartuje, powinien być bardziej ilościowy niż jakościowy, bo ma wystarczyć do rana nazajutrz.
Wczoraj zjadł go m.in. z panią prezydent Warszawy w restauracji Tradycja. W menu były nadziewana kaczka, wieprzowina i naleśniki ze szpinakiem.
Blisko tysiącu warszawiakom lama dostarczył...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

