Kłopot z narodową pamięcią
Nawet gdyby IPN miał być spokojnym instytutem badawczym organizującym akademie w szkołach i wycieczki kombatanckimi szlakami, będzie i tak solą w oku wpływowych środowisk – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
To miała być zwykła recenzja książki Antoniego Dudka "Instytut. Osobista historia IPN". Wyszło coś więcej. Bo wieloletni pracownik i czołowa twarz IPN podsumowuje jego ponaddziesięcioletnią działalność w szczególnym momencie. Dudek występujący równocześnie w roli badacza i autora wspomnień zamknął swoją książką pewien okres. Nieprzypadkowo na promocji książki "Instytut" padło pytanie o przyszłość IPN. Nie da się dziś oddzielić opisu książki od próby odpowiedzi: co dalej.
Mowa obrończa
Stanowisko autora zostało wyrażone już we wstępie. Po nieomal powieściowym wprowadzeniu przypominającym dramatyczny moment katastrofy w Smoleńsku Antoni Dudek spróbował określić swój stosunek do instytucji, której poświęcił wiele lat życia: "Instytut Pogardy, Kłamstwa, Pałkarstwa, Pomówień, Plugastwa, Niegodziwości itd. itp. To tylko niektóre z licznych epitetów, jakimi określano instytucję, w której przyszło mi przepracować minioną dekadę. Bodaj żaden inny urząd w III Rzeczypospolitej nie wzbudził tylu negatywnych emocji. I o żadnym innym nie mówiono równocześnie, że to najbardziej udana instytucja w III RP. Nie podzielam żadnego z tych poglądów, choć nie ulega dla mnie wątpliwości, że ogólny bilans pierwszej dekady działalności IPN jest pozytywny".
Podczas promocji Dudek mówił...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


