Jeżdżą za Odrę, ale w kanapkach polskie warzywa
Bakteria to główny temat rozmów Polaków, którzy pracują w Niemczech. A turyści się jej nie boją
– Kiedy pojawiły się informacje, że zatrucia mogły zostać wywołane przez warzywa, wystraszyłem się – wspomina Marcin Sakiewicz z Warszawy, który pracuje w Grevenbroich na zachodzie Niemiec. – Dlatego gdy w greckiej restauracji podano mi przystawkę, w której były sałata i marchewka, kilka razy pytałem kelnera, skąd pochodzą składniki – zaznacza. Dodaje też, że w niemieckich sklepach stara się kupować tylko polskie produkty.
Obawy ma nie tylko on. Jak mówi „Rz" Wiesław Mazurek, właściciel firmy transportowej z Lublina, która wozi...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
