Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Pokazać, czego nie widać

08 czerwca 2011 | Kultura | Małgorzata Piwowar

Wojciech Staroń o swoim ostatnim filmie „Argentyńska lekcja”. Premiera dziś w TVP 1 o 22.10

Rz: Pański dokument zdobył na ostatnim Krakowskim Festiwalu Filmowym pięć nagród, w tym Złoty Róg – Grand Prix Konkursu Międzynarodowego. Spodziewał się pan tego?

Wojciech Staroń: Zupełnie nie. Do tej pory najwyższym laurem, który zdobyłem na tym festiwalu, był Srebrny Lajkonik w 1998 roku za „Syberyjską lekcję". Ale wtedy wręczono też Złotego – Ewie Borzęckiej za „Arizonę".

Czy tytuł „Argentyńska lekcja" jest nawiązaniem do poprzedniego filmu?

Na ten tytuł zdecydowałem się dopiero w trakcie montażu. Kiedy wymyślaliśmy z żoną projekt wyjazdu do Argentyny, planowany film miał się nazywać „Pierwsza klasa". Wprawdzie i na Syberii, i w Argentynie żona była nauczycielką polskiego, tyle że tym razem mieliśmy opowiadać o pobycie poprzez doświadczenia naszego ośmioletniego synka Jasia, a nie jej, jak w „Syberyjskiej lekcji". Chcieliśmy też pobyć...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Brak okładki

Wydanie: 8948

Spis treści
Zamów abonament

Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii. Jeżeli nie zmienisz ustawień, cookies będą zapisywane w pamięci Twojego urządzenia. Więcej w Polityce prywatności.

Zamknij