Osobowości oscarowej nocy
Ze statuetkami w rękach mówią za kulisami o drodze do kariery, filmowych i życiowych inspiracjach.
Leonardo DiCaprio, najlepszy aktor
Nareszcie jest statuetka, a miał do tej pory sześć nominacji. Oscar należał mu się już za rolę upośledzonego chłopca z „Co gryzie Gilberta Grape'a", którego zagrał jako 19-latek. Albo w ubiegłym roku za brawurową kreację w „Wilku z Wall Street". Dostał go dopiero teraz, gdy w „Zjawie" zagrał trapera z początku XIX wieku Hugh Glassa. Ta rola zmusiła DiCaprio do poświęceń: wskakiwania do lodowatej wody, jedzenia wątroby bizona, która zmoczona ważyła kilkadziesiąt kilogramów. A wreszcie do stworzenia kreacji niemal bez słów. W czasie konferencji prasowej pytano aktora o początki jego kariery. – Wyrosłem we wschodniej części Los Angeles, niedaleko hollywoodzkich studiów – odpowiedział. – Od zawsze mnie tam ciągnęło, a rodzice mi pomogli, bo odkąd skończyłem cztery lata, wozili mnie po szkole na zdjęcia próbne i przesłuchania. Od dziecka kochałem opowiadać historie. I tak zostało. A „Zjawa" była ku temu wyjątkową okazją. Odbyliśmy razem podróż, której nigdy nie zapomnę. Odbierając statuetkę, Leonardo DiCaprio...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


