OFE nie chcą gasnąć. Biją rekordy
Choć przed laty politycy zdecydowali, że OFE powoli będą znikać z systemu emerytalnego, to słychać obecnie głosy, że szkoda marnować ich potencjał.
Liczba uczestników Otwartych Funduszy Emerytalnych spadła na początku roku poniżej 14 mln. I dalej będzie spadać, bo młodzi nie palą się do przystępowania do OFE i nie zastępują tych, którzy z tego systemu w sposób naturalny odpływają, przede wszystkim odchodząc na emerytury. Mimo to jednak wartość aktywów zgromadzonych w OFE bije kolejne historyczne rekordy. Na koniec stycznia sięgnęła wedle wyliczeń serwisu Analizy.pl 310,6 mld zł. Oczywiście decydujący wpływ na te wzrosty ma utrzymująca się dobra koniunktura na rynkach finansowych, ale te liczby robią wrażenie.
Na to wszystko nakładają się informacje z końca zeszłego roku o rekordowym zainteresowaniu produktami emerytalnymi IKE, IKZE, ale też PPK. Potwierdzają one, że Polacy mają coraz więcej pieniędzy i coraz więcej z nas szuka sposobów, by je gdzieś zainwestować. Także długoterminowo.
Zapytaliśmy ekspertów rynku finansowego i emerytalnego, czy w tej sytuacji nie warto się jednak zastanowić nad ożywieniem OFE, zamiast dawać im powoli umierać. Może PPK, IKE, IKZE wystarczą, a może jednak warto próbować zrobić coś jeszcze? Okazuje się, że głosy są podzielone.
Czas OFE minął?
– OFE zawsze były kosztem dla budżetu, który na bieżąco przekazywał tam część składki ZUS, żeby potem – po wprowadzeniu suwaka – przejąć zgromadzone tam oszczędności. I dlatego reaktywacja OFE w pierwotnym kształcie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
