Atomowa wersja ustawy kagańcowej
W projekcie Karola Nawrockiego nie ma niczego, co by choćby o milimetr przybliżało nas do rozwiązania problemu neosędziów. Jedyne, co jest w stanie zaproponować prezydent, to wyrzucanie z zawodu sędziów, którzy kwestionują legalność powołań.
O tym, że prezydent zawetował ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, nie ma co się specjalnie rozpisywać. Pewnie większość z państwa tak samo się ostatnio zdziwiła, jak po poniedziałku był wtorek. Liczyć na to, że namaszczony przez Prawo i Sprawiedliwość prezydent podpisze ustawę oddającą w ręce sędziów prawo do decydowania o powoływaniu tychże, mógł tylko niepoprawny optymista albo oszołom. W końcu nie po to PiS włożył tyle wysiłku w ograniczenie niezależności sądownictwa i wzmocnienie władzy Sejmu, by teraz tak po prostu te zdobycze oddać. Zwłaszcza, gdy ustawa odbierała prawo udziału w wyborach do KRS dużej części neosędziów.
W zasadzie cały ten wysiłek legislacyjny sprowadzał się do tego, by pójść na zwarcie i móc obwinić prezydenta o blokowanie zmian. Co prawda nie przybliża nas to rozwiązania konfliktu, który trawi polskie sądy, o czym coraz boleśniej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)