Prawo, które powstało dla świata fabryki, musi dziś regulować świat sieci
Kodeks pracy to wielokrotnie przebudowywana struktura, oparta na fundamencie, którego nie poddano rewizji – na podporządkowaniu. Obecnie traci ono na znaczeniu.
Są takie momenty w historii prawa, w których ustawodawca nie ogranicza się do regulowania rzeczywistości, lecz potrafi uchwycić jej sens i przełożyć go na język norm prawnych. Kodeks pracy z 1974 r. był właśnie wyrazem takiego momentu. Nie był zbiorem przypadkowych rozwiązań ani efektem legislacyjnego kompromisu. Stanowił spójną, konsekwentną próbę opisania świata pracy – świata uporządkowanego, przewidywalnego i, co najważniejsze, jednolitego. Dla twórców kodeksu pracy z 1974 r. świat pracy był bowiem światem oczywistym. Zakład pracy stanowił centrum życia zawodowego, a często także społecznego. Przedsiębiorstwo – najczęściej państwowe – było strukturą trwałą, przewidywalną i głęboko zhierarchizowaną. Pracownik wchodził w tę strukturę nie na chwilę, lecz na lata, często na całe życie zawodowe. Relacja zatrudnienia miała charakter stabilny, niemal instytucjonalny, a sam kodeks pracy pełnił rolę swoistej konstytucji codzienności wszystkich pracowników i pracodawców.
Nieprzypadkowo konstrukcja kodeksu pracy była syntezą dwóch porządków. Z jednej strony nawiązywała do dorobku przedwojennego prawa pracy, zwłaszcza w zakresie instytucjonalizacji stosunku pracy i jego względnej trwałości. Z drugiej strony została głęboko osadzona w realiach państwa socjalistycznego, w którym zakład pracy był nie tylko podmiotem gospodarczym, lecz także...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)