Stosując argumenty TSUE i NSA można za hymn Polski uznać „Pieśń wojów”
Argumentacja europejskiego trybunału oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego w kwestii rejestracji w polskich aktach stanu cywilnego zagranicznego małżeństwa osób tej samej płci jest wątpliwa.
Z perspektywy akademika lektura argumentacji i komentarzy po ostatnich wyrokach TSUE z 25 listopada 2025 r. (C 713/23) i NSA z 20 marca 2026 r. (I OSK 216/21) na temat rejestracji małżeństwa o kształcie normatywnym innym od krajowego rodzi ogólniejsze przemyślenia na temat rozsądnej wykładni przepisów oraz ich szerszego kontekstu. W tym zasad Konstytucji RP, traktatów UE oraz art. 3 prawa o aktach stanu cywilnego i art. 1138 kodeksu postępowania cywilnego.
Poniższa wypowiedź odnosi się do obrotu z zagranicą, a nie ujęcia małżeństwa, które na świecie może być różne (co do wieku, liczby osób, dopełniających się płci, tzw. małżeństwa pośmiertnego). Wspólnym mianownikiem wszystkich praw jest związek za życia jednej kobiety i jednego mężczyzny. W ostatnich latach niektórzy ustawodawcy krajowi poszerzyli zakres tej instytucji na związki osób tej samej płci. W innych wzmocniono owo powszechne rozumienie przez zamieszczenie go w konstytucji.
TSUE i Unia nie mają kompetencji w sprawach rodzinnych
Po pierwsze, wątpliwe jest stosowanie prawa unijnego akurat do kwestii rejestru małżeństw oraz materialnoprawnych domniemań z niego wynikających. W sprawach rodzinnych Unia Europejska (a tym samym – TSUE) nie ma kompetencji. Mówi o tym wyraźnie art. 5 TUE („wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w traktatach należą do państw członkowskich”), co...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)