Orbána nie ma, Unia nie ma alibi
Węgry nie blokują już współpracy Brukseli z Kijowem. Ale największe kraje Wspólnoty nie zapłacą za szybkie przyjęcie Ukrainy do Unii.
Operacja została zsynchronizowana, jeśli nie co do minuty, to przynajmniej co do godzin. W czwartek węgierski koncern energetyczny MOL zameldował, że znów otrzymuje rosyjską ropę poprzez rurociąg Przyjaźń, a zaraz potem zebrali się na Cyprze przywódcy krajów „27”, by oficjalnie zatwierdzilć zarówno megapożyczkę 90 mld euro dla Ukraińców, jak i 20. pakiet sankcji na Rosję. To był zresztą już tylko ruch symboliczny: dzień wcześniej obie rzeczy uzgodnili ambasadorowie krajów UE. Viktor Orbán od grudnia zeszłego roku blokował i jedno, i drugie. Pod koniec stycznia powiązał swoje stanowisko ze wznowieniem dostaw rosyjskiej ropy. Rurociąg Przyjaźń został wtedy zbombardowany przez Rosjan.
Środki z pożyczki będą wypłacane w latach 2026 i 2027 r. 2/3 trafi na wzmocnienie sił zbrojnych Ukrainy, reszta na podtrzymanie podstawowych funkcji państwa. Bez tego już za kilka tygodni nasz wschodni sąsiad mógłby się załamać: zdaniem MFW we wspomnianych dwóch latach brakuje w jego budżecie ok. 130 mld euro.
Bruksela ma ogromne przełożenie na nowy węgierski rząd
Orbán na szczycie w Nikozji się nie pojawił. Władzę ma oddać 8 lub 9 maja. Jednak już ruch w sprawie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
