Chińska flota rośnie szybciej niż amerykańska
Stany Zjednoczone wciąż mają najpotężniejszą flotę świata. Ale przewaga topnieje szybciej, niż ktokolwiek chciałby przyznać. Co gorsza, USA nie mają dziś prostego sposobu, żeby to zatrzymać.
Jeszcze kilka lat temu zdanie z tytułu brzmiałoby jak prowokacja. Dziś to raczej diagnoza. Stany Zjednoczone, przez dekady bezsporna pierwsza flota świata, zaczynają tracić przewagę nad Chinami na morzu. I nie chodzi tylko o liczbę okrętów. Sprawa dotyczy tempa, zdolności przemysłowych i filozofii budowania sił morskich.
W tej sytuacji pancerniki Trumpa, które po słowach prezydenta w Davos wywołały falę kpin i internetowych memów, to już nie fanaberia niezwykle kontrowersyjnego w swoich wypowiedziach prezydenta. To wyraz głębokiej desperacji amerykańskich elit politycznych, które zaczynają sobie zdawać sprawę, że właśnie przegrywają wyścig o panowanie na światowych oceanach.
Liczby, które mówią wszystko
Zacznijmy od statystyki, która tę zmianę ilustruje lepiej niż cokolwiek innego. Jeszcze w 2004 r. amerykańska marynarka wojenna miała ponad 200 razy więcej zainstalowanych na okrętach wyrzutni pionowego startu niż Chiny. W 2023 r. ta przewaga stopniała do zaledwie dwukrotnej. Według prognoz ekspertów w 2027 r. proporcje się odwrócą. To Chiny będą miały więcej takich wyrzutni niż cała US Navy.
To nie jest trend, który można zignorować. Wyrzutnie pionowego startu to najprostsza miara siły ognia floty oraz możliwości w zakresie liczby równocześnie zwalczanych celów. To z nich wystrzeliwuje się pociski...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

