Jednolitość orzecznictwa to nie jednolitość stosowania prawa
Jak korzystać z orzecznictwa Sądu Najwyższego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które nie są prawem i nie działają wstecznie.
W czasach niedawno minionych wszelkie pisma wystukiwało się na maszynie do pisania, co motywowało do krótkiego i zwięzłego przekazu (długie pisanie sankcjonował ból palców). Od kiedy maszyny do pisania zastąpiły komputery, funkcja „copy and paste” pozwala tworzyć pisma sądowe bezwysiłkowo – dowodem jest gwałtowny przyrost ich objętości. Można by się spodziewać, że poważna objętość owocuje odpowiednim przyrostem ważnych treści – ale jest inaczej.
Kopiowanie gotowych fragmentów, aby z nich „ulepić” nowy tekst, dokonuje się poprzez zapożyczenia z innych tekstów tego samego autora albo innych dostępnych bez naruszania praw autorskich. Dlatego wielką popularnością przy produkowaniu pism procesowych cieszy się przywoływanie różnego rodzaju orzecznictwa, a w szczególności uchwał Sądu Najwyższego (SN) i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).
W przekonaniu autorów takiej literatury sądowej powołanie się na zgodność poglądów najwyższych organów władzy sądowniczej z żądaniami pisma sądowego z pewnością skłoni sąd do przyznania stronie racji i wygrania sprawy. Tak być może, ale wcale być nie musi – ponieważ orzecznictwo nie stanowi prawa i nie można go powoływać w roli źródeł prawa.
Orzecznictwo nie stanowi prawa z kilku zasadniczych powodów
∑ Nie pochodzi od organu stanowiącego prawo i nie podlega żadnej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)