Tajemnica arsenału Macieja Z.
Znalezione u niego pociski artyleryjskie, broń i amunicja sugerują, że wysyłanie fałszywych doniesień o planowanych zamachach mogło nie być tylko wymysłem sfrustrowanego prawnika. Ustaliliśmy, jak policja wpadła na trop adwokata.
48-letni warszawski adwokat Maciej Z., zatrzymany przez stołecznych policjantów, podszywał się pod różne osoby i w ich imieniu rozsyłał fałszywe zawiadomienia o przygotowywanych zamachach na najważniejsze osoby w państwie – w tym na prezydenta Karola Nawrockiego i na ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Ujawniony u mecenasa arsenał, w tym 10 pocisków artyleryjskich, nadaje sprawie nowe znaczenie. Ze wstępnej opinii biegłego z zakresu balistyki wynika, że znajdująca się wewnątrz pocisków substancja „jest sprawnym materiałem wybuchowym” – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Ustaliliśmy również, jak policja wpadła na trop Macieja Z.
Upodobał sobie jedną pocztę
Niepokojące zawiadomienia o szykowanych zamachach zaczęły wpływać pocztą do urzędów i służb w lipcu ubiegłego roku – ich treść była podobna, ale z podpisów wynikało, że miały różnych nadawców. Nie potraktowano ich jako głupi „żart” głównie dlatego, że do niektórych pism dołączono amunicję. Dlatego sprawę powierzono policjantom z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji.
Prokuratorskie śledztwo ruszyło we wrześniu 2025 r., ale przełom nastąpił dopiero teraz. Na sukces pracowali wszyscy śledczy, ale wyjątkowe okazały się ustalenia jednej...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
