Rok Waldemara Żurka. W sądach bez przełomu, Temida w kryzysie
Mimo dużej determinacji Waldemar Żurek nie naprawił wymiaru sprawiedliwości. Na wyroki obywatele nadal czekają bardzo długo, sądownictwo trawią wewnętrzne konflikty, a prokuratura nie została odpolityczniona.
W piątek minie rok, odkąd Adama Bodnara w fotelu ministra sprawiedliwości zastąpił krakowski sędzia Waldemar Żurek. Premier Donald Tusk postawił na niego, licząc zapewne, że człowiek, który Zbigniewowi Ziobrze się nie kłaniał, zrobi to, co nie udało się Adamowi Bodnarowi, czyli uporządkuje wymiar sprawiedliwości i rozliczy grzechy PiS.
Reformy, których nie ma
Od tego też swoją inauguracyjną konferencję prasową rozpoczął Waldemar Żurek. – Zrobię wszystko, żeby przywrócić praworządne państwo, żeby przywrócić zasady trójpodziału władzy i jednocześnie przestrzegać konstytucji i wszystkich traktatów międzynarodowych, które Polskę wiążą – mówił wtedy Waldemar Żurek. Podobnie jak jego poprzednik, z przywracaniem praworządności łączy przede wszystkim uregulowanie statusu tzw. neosędziów.
Zresztą reformę, która do tego ma doprowadzić określono jako ustawę praworządnościową. Nie dziwi zatem, że za pierwszy cel postawił sobie dokończenie właśnie projektu ustawy regulującej status tzw. neosędziów, nad którą miesiącami pracowała najpierw komisja kodyfikacyjna, a potem resort sprawiedliwości. Czy się udało?
Niewątpliwie prace nad tymi przepisami przyspieszyły. Niedługo po nominacji Żurek wycofał je z Komisji Weneckiej i jesienią przedstawił gotowy projekt. Dzień przed Wigilią został on przyjęty przez rząd i trafił do Sejmu,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)