Bizancjum w zadłużonych szpitalach
Dlaczego na jedno łóżko na ginekologii musi być 0,75 etatu pielęgniarki, a salowa na oddziale zarabia więcej niż ta sama w administracji? Ujawniamy, jak zgodnie z prawem (nie) działa system ochrony zdrowia.
– Nie płacimy lekarzom na kontraktach od kilku miesięcy, etatowcom nie opłacamy składek ZUS, mamy zajęte konta przez komorników, a mimo to statek płynie dalej – przyjmujemy pacjentów w nowoczesnym szpitalu, trwoniąc w idiotyczny, bezsensowny sposób środki, których nie mamy – tak jeden z dyrektorów szpitala opisuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” swoją obecną sytuację i zadłużenie na poziomie ok. 30 mln zł. Jest rozgoryczony, bo rząd po „aferze Kacprzyka” wskazał, że głównym problemem szpitali są milionerzy w kitlach. Po zmianach mają zarabiać maksymalnie do 240 zł brutto za godzinę.
– Najwięcej zarabiają u mnie anestezjolodzy – 210 zł za godzinę, lekarz w POZ, ale za kierowanie, koordynowanie i udzielanie świadczeń – 190 zł za godzinę, ratownik medyczny – 79 zł a pielęgniarka na bloku operacyjnym dostaje 80 zł – wylicza dyrektor. Aż 90 proc. umów w szpitalu to jednak kontrakty, a nie etaty. I pyta: – No więc komu rząd ogranicza te 240 zł za godzinę? Mnie to sytuacji nie naprawi.
Jak się trwoni pieniądze w publicznej ochronie zdrowia
– Pracuję w zawodzie 30 lat, z tego od 20 lat na kontrakcie. Nigdy nie chodziłem z CV po szpitalach, to praca szukała mnie. Ale dopiero od trzech lat lekarze zaczęli zarabiać naprawdę duże, bardzo duże pieniądze – mówi lekarz radiolog ze Śląska. Wykonuję m.in. zabiegową radiologię, biopsje, ablacje. Pracuję w państwowych...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
