Le Pen boi się AfD
Inaczej niż niemiecka skrajna prawica, Zjednoczenie Narodowe ma realne szanse na przejęcie władzy w kraju i musi dbać o umiarkowanych wyborców.
Cisza. Grobowa cisza. Na wiadomość o spektakularnym sukcesie AfD w landzie Saksonia-Anhalt nie pojawiła się żadna reakcja na komunikatorze X ani od Marine Le Pen, ani od formalnego lidera ugrupowania Jordana Bardelli. Oboje unikali też jakichkolwiek deklaracji w tej sprawie dla mediów. Bo Zjednoczenie Narodowe gra o inną stawkę niż skrajna prawica w Niemczech. O ile ta ostatnia jest wciąż bardzo daleko od przejęcia władzy w Berlinie, Le Pen ma duże szanse na zdobycie Pałacu Elizejskiego za siedem miesięcy. I nie chce w decydującym momencie odstraszyć Francuzów.
Oba ugrupowania zerwały współpracę w maju 2024 r., kiedy czołowy przedstawiciel AfD Maximilian Krah powiedział w wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Repubblica”, że „członkowie SS nie byli automatycznie przestępcami”. Teraz zasiadają w innych klubach w Parlamencie Europejskim: Francuzi u Patriotów dla Europy, Niemcy w Europie Suwerennych Narodów.
Zemmour gratuluje AfD
Od przejęcia po swoim ojcu sterów partii 15 lat temu Marine Le Pen dąży...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
