Dlaczego machina propagandowa Orbána przestała działać
Czego wybory na Węgrzech uczą demokratycznych pretendentów w kwestii przełamywania władzy populistów – piszą szef węgierskiego Political Capital Institute i analityk z London School of Economics.
Przez 16 lat Viktor Orbán był dominującą siłą na węgierskiej scenie politycznej. Jego partyjny aparat Fideszu wygrał cztery kolejne wybory parlamentarne, przekształcając węgierskie instytucje polityczne i budując system medialny, który dawał rządowi ogromną przewagę nad przeciwnikami. Do 2026 r. system ten objął cały węgierski krajobraz medialny, opierając się na zdyscyplinowanym aparacie przekazu i zasobach wynikających z długoletniego sprawowania władzy.
A jednak w tegorocznych wyborach Péter Magyar i jego partia Tisza wyszli z pojedynku jako zwycięzcy, zdobywając większość dwóch trzecich głosów i mandat do demontażu znacznej części architektury politycznej zbudowanej przez Orbána.
Poczucie politycznej nieuchronności zostało podważone
Wynik był zdumiewający. Przez lata machina polityczna Fideszu wydawała się zdolna do neutralizowania każdego poważnego wyzwania dla swoich rządów. Mimo to w 2026 r. przegrała, działając na pełnych obrotach. Ten paradoks ma znaczenie sięgające daleko poza granice Węgier.
Orbán zbudował to, co można nazwać autokracją informacyjną: system, w którym władza polityczna utrzymuje się nie poprzez represje, ale poprzez kształtowanie sposobu, w jaki obywatele odbierają i interpretują informacje. Fidesz osiągnął to poprzez koncentrację węgierskiego rynku mediów w rękach właścicieli i sojuszników...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

