Wolność jak wódka
Wolność jak wódka
MAREK JOZWIK
Coś mi się zdaje, że cały ten kapitalizm rzuca się nam na rozum. Niby fajnie jest, bo wolność osobista i wolny rynek, ale z drugiej strony -- wolność jak wódka. Jednych podkręca, a innych przymula.
Podkręceni produkują pomysły, które przymuleni kupują, bezrefleksyjnie i bez oporu. Weźmy nasze podwórko sportowe. Nie sposób zrobić kroku, by nie nadepnąć na skrzynkę piwa albo karton papierosów. Tytoń i alkohol nie sprzyjają formie sportowej, lecz ich producenci chętnie sponsorują sport, bo to sprzyja sprzedaży. Na Zachodzie liczba palaczy spadła i dalej leci na łeb za sprawą agresywnych kampanii antynikotynowych. Wschód jest zatem szansą dla koncernów tytoniowych, a sport chyżym wielbłądem, który nosi ich reklamy. Wielbłąd na bani i przytruty nikotyną nie przestaje być wszakże zwierzęciem nośnym, a o to chodzi. Nie da się dziś robić sportu bez...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)