Powołanie literatury
Mario Vargas Llosa: życie wymyślone jest dużo bogatsze od rzeczywistego
Powołanie literatury
Rz: Hiszpański pisarz Juan Benet, powiedział kiedyś, że powieść latynoamerykańska jest odrębnym gatunkiem literackim. To oczywiście żart, ale czy pan przyznaje się do uprawiania takiego właśnie gatunku?
MARIO VARGAS LLOSA: Nieświadomie. Sądzę, że kiedy autor zaczyna pisać książkę, przede wszystkim chce opowiedzieć jakąś historię, ale i myśli też o technice, formie, strukturze utworu, poszukuje odpowiednich środków w zależności od tego, co pragnie opowiedzieć. Z tym, że nigdy nie napisałem powieści dokładnie wcześniej przemyślanej, nie zrealizowałem ściśle określonego zamiaru. W czasie pracy nad książką pojawiają się nowe pomysły i czasem rezultat finalny zadziwia mnie samego.
A czy na ten końcowy rezultat ma wpływ fakt, że mieszka pan w Europie, zdala od ojczyzny?
Zdecydowanie tak. Europa wywarła ogromny wpływ na moją twórczość i nie tylko dlatego, że od lat w niej mieszkam. Bardziej wpłynęła na mnie poprzez swoją literaturę i kulturę. Wychowywałem się na książkach pisarzy europejskich, początkowo głównie francuskich. Pierwszym pisarzem, którym zaczytywałem się w dzieciństwie, był Aleksander Dumas. To paradoks, ale Europie zawdzięczam także moje odkrycie literatury Ameryki Łacińskiej. Wcześniej czytałem pisarzy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)