Dr Mengele i etyka biznesu
ANDRZEJ K. KOŹMIŃSKI
Dr Mengele i etyka biznesu
Kilka miesięcy temu krajem wstrząsnęły prasowe rewelacje na temat łódzkiego pogotowia. Wynikało z nich, że personel tej instytucji zainteresowany był nie tyle ratowaniem pacjentów, ile dostarczaniem "skór", czyli zwłok do konkretnych zakładów pogrzebowych, z którymi był w zmowie.
Według relacji prasowych zachodzi podejrzenie, że posuwano się aż do aplikowania pacjentom śmiercionośnych zastrzyków. Któryś z pracowników łódzkiego pogotowia zasłużył nawet na "ksywkę" dr Mengele. Jest to, jak wiadomo, nazwisko jednego z najsłynniejszych w dziejach ludzkości zbrodniarzy, jakim udało się ujść sprawiedliwości: oświęcimskiego "anioła śmierci", który zastrzykami zabijał więźniów i prowadził na nich okrutne pseudonaukowe eksperymenty. Wspólna w tych dwóch sprawach jest nie tylko technika zbrodni, ale i jej bezkarność Ostatnio łódzka sprawa...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)