Każdy chce coś wygrać
Każdy chce coś wygrać
LPR będzie chciała pokazać się w referendum europejskim jako jedyna antyeuropejska siła. SLD chce wykorzystać kampanię do przesunięcia się w stronę centrum sceny politycznej. Na zdjęciu Roman Giertych i Leszek Miller
FOT. BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI
SLD wykorzysta kampanię przed referendum europejskim do przesunięcia się w stronę politycznego centrum, PiS zamierza przyciągnąć eurorealistów, PO - wzmocnić słabe struktury, a LPR - stać się najważniejszą siłą kontestującą integrację. Ludowcy będą w kampanii ostrożni, bo boją się rozłamu w partii. Dla Samoobrony stanie się ona kolejną okazją do potępienia rządu.
Dla Sojuszu kampania referendalna jest priorytetem, bo dobry wynik w referendum oznacza splendor dla rządu i całej formacji, a być może także przyniesie poprawę, nie najlepszych ostatnio, notowań gabinetu Leszka Millera. Co prawda w tym samym czasie odbywać się będzie wewnętrzna kampania sprawozdawczo-wyborcza, ale sprawy partyjne wobec unijnych zejdą na drugi plan.
Sojusz zamierza wykorzystać kwestię integracji z UE do poszerzenia elektoratu, a raczej do zapowiadanej już reorientacji, czyli przesunięcia się ku centrum sceny politycznej. Premier Leszek Miller zalecał,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
