KOMENTARZ
Bez paniki
Przed wyjazdem na mundial w 1974 roku kadra Kazimierza Górskiego grała tak słabo, że odezwały się liczne głosy, by zrezygnować z wyprawy do Niemiec, bo wstydu będzie mniej i pieniądze zostaną w kieszeni. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że Grzegorz Lato zostanie królem strzelców turnieju, Kazimierza Deynę wybiorą do trójki najlepszych graczy, a gra reprezentacji Polski zostanie uznana za twórczą i nowatorską, skierowano by go natychmiast do psychiatry. Jeśli o tym pamiętamy, łatwiej dziś uniknąć paniki.
Kadra Pawła Janasa znajduje się w podobnej sytuacji. Na miesiąc
przed mundialem nie widać ani ładu, ani składu, przegrywamy z
rezerwową drużyną Litwy i martwimy się już kolejnym meczem
towarzyskim, przeciwko Wyspom Owczym. Tak naprawdę niepokoi przede
wszystkim jedno Janas, mimo późnej pory, wciąż szuka nowych
piłkarzy albo odkurza starych. Górski nie szukał i nie odkurzał. On
wiedział dużo wcześniej, kto powinien grać.
Krzysztof Guzowski
Czytaj także