Cieszę się, że znowu tu jestem
Artur Boruc – bramkarz reprezentacji Polski – o motywacji, tęsknocie za kadrą i walce z własną głową
Rz: Franciszek Smuda powiedział o panu, że wreszcie wrócił do nas bramkarz, który świetną grą ratuje skórę drużynie. Zgadza się pan?
Artur Boruc: Mam nadzieję, że tak jest i że już tak zostanie. Decydujące będą najbliższe miesiące. Przeciwko Ukrainie zagrałem poprawnie, ale formę weryfikować będą następne mecze. A jeśli usiądę na ławce w Fiorentinie, to nie będę miał zbyt wielu szans. To teraz jedyny problem: moja pozycja w klubie.
Czy to nie dziwne, że kiedy grał pan w Celticu, nie było powołań do reprezentacji, a Smuda postanowił pana sprawdzić dopiero, kiedy stał się pan drugim bramkarzem Fiorentiny?
Może do kadry rzeczywiście bliżej jest z ławki rezerwowych. A już poważnie – nie myślałem o tym. Skupiałem się na swojej formie. Jeszcze wiele innych spraw zaprzątało mi głowę, nie miałem czasu na roztrząsanie, dlaczego Smuda mnie nie powołuje. Teraz...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
