Prezydent i hokeistki
Igrzyska. Dziś otwarcie, jutro bieg Justyny Kowalczyk, pojutrze konkurs skoków. Marit Bjoergen pobiegnie po sześć medali.
Polską atrakcją czwartku było oficjalne powitanie ekipy w wiosce olimpijskiej. Uroczystość, wbrew nazwie, dość skromna, wesoła i krótka. Rzecz odbywała się w Mountain Olympic Village, czyli rzeczywiście, hen w górach, kawał drogi za Krasną Polaną. Dojechać tam oznaczało przejazdy trzema autobusami i dwoma kolejkami linowymi (w jedną stronę), lecz chyba było warto.
Uroczystość szła taśmowo, jeden zestaw, czyli pięć reprezentacji, witano w niespełna pół godziny. Polska szła obok Armenii, Australii, Paragwaju i Malty, jasne, że nie była tu kopciuszkiem. Młodzież rosyjska ze stosownymi chorągiewkami w dłoniach witała nadchodzące drużyny w sposób hałaśliwy, ale w pełni zorganizowany.
Nocna wyprawa na Ruskie Gorki
Kto się zdecydował patrzeć dalej, zobaczył czwórkę rosyjskich krasawic w kusych strojach, które z bębenkami w rękach odtańczyły taniec wstępny, po nich bardziej współczesny utwór muzyczno-taneczny zaprezentowała grupa hiphopowa. Następnie przeleciały w minutę krótkie przemowy. Gospodarzem był Aleksander Nemow, czterokrotny mistrz olimpijski w gimnastyce, niestety główna wioskowa pani burmistrz Jelena Isinbajewa nie dojechała.
Polskę prowadził szef misji Apoloniusz Tajner, blisko czoła była pani poseł Jagna Marczułajtis (wkrótce będzie w Soczi prezentacja olimpijskiej oferty Krakowa), działacze wyglądali...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta