Nie zasypiemy Mierzei Wiślanej
Kanał nie został zbudowany po to, żeby zarabiał. PiS podjął polityczną decyzję, nie oglądając się na koszty – uważa Artur Łącki, poseł Koalicji Obywatelskiej (PO), przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. ochrony Morza Bałtyckiego.
Czy jako poseł opozycji uważa pan, że przekop przez Mierzeję Wiślaną był dobrym pomysłem?
Inwestycja już jest i nie ma co dywagować czy lepiej, żeby jej nie było. Gdybym ja o tym decydował, to pieniądze wydane na nią zainwestowałbym w sektor energetyczny. Polska potrzebuje odnawialnych źródeł energii, potrzebuje elektrowni atomowej, potrzebuje nowoczesnych elektrowni węglowych i pilnej modernizacji tych już istniejących. To są priorytety. Polacy muszą mieć zapewnione bezpieczeństwo energetyczne.
Jak pan, również jako samorządowiec i były radny zachodniopomorski, ocenia ekonomiczne i militarne uzasadnienie powstania Mierzei?
Ta inwestycja jest w zasadzie niespłacalna w jakiejś dającej się przewidzieć perspektywie. Tak więc trudno mówić o uzasadnieniu ekonomicznym jej powstania. Natomiast wszyscy zdajemy sobie sprawę, że gdyby myśleć tylko w kategoriach ekonomicznych, to nie powstałoby zbyt wiele inwestycji i obiektów użyteczności publicznej. Decyzja o budowie przekopu na Mierzei Wiślanej była stricte polityczna i tylko w tej kategorii należy ją rozpatrywać.
Co do znaczenia obronnego – jest ono praktycznie żadne. Wręcz generuje dodatkowe koszty, bo zaraz pewnie zostanie stworzona jednostka do chronienia tego obiektu. Natomiast w przypadku ewentualnego konfliktu zbrojnego, jej ewentualne zniszczenie nie będzie miało żadnego znaczenia...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta