Jaką drogą dotrzeć na Zachód
Kiszyniów zaczął proces formalnego opuszczania prorosyjskiej Wspólnoty Niepodległych Państw. Prezydent Maia Sandu mówi, że głosowałaby nawet za połączeniem z sąsiednią Rumunią, ale większość Mołdawian tego nie chce.
– Deklaracja (prezydent Sandu) to rodzaj wymuszonej przepowiedni: jeśli międzynarodowy porządek będzie się zmieniał z liberalnego na tzw. realistyczny, forsowany przez Putina i Trumpa, to Mołdawia będzie musiała wybierać sposób, w jaki zniknie – sądzi rumuńska analityk Ileana Racheru.
Kiszyniów żyje w cieniu wojny w Ukrainie, zagrożony przez własne separatyzmy (w Naddniestrzu i Gagauzji) wspierane przez Kreml. – Mołdawia jest dzisiaj słaba instytucjonalnie, wrażliwa gospodarczo i z problemami terytorialnymi – mówi mołdawski ekspert Vitalie Andrievski. Władzom udaje się utrzymywać suwerenność kraju, ale na to idzie większość wysiłków rządzących.
Obronić swoją niezależność
– Spójrzcie, co się dzieje na świecie. Małemu krajowi, takiemu jak nasz, coraz trudniej przetrwać jako demokratyczne i suwerenne państwo, a jednocześnie, oczywiście, opierać się Rosji – mówiła prezydent Maia Sandu w wywiadzie, w którym też wspomniała o referendum w sprawie połączenia z Rumunią. – Jeśli byłoby takie referendum, głosowałabym za...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
