Trump założył, że wywróci stolik
Prezydent USA nie jest w stanie przewidzieć skutków swojego działania i nie sądzę, żeby mu na tym zależało – mówi dr Karol Szulc, europeista i amerykanista z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Po co Donaldowi Trumpowi Rada Pokoju?
Żeby odwracać uwagę od tego, że tak naprawdę nie jest w stanie rozwiązać żadnego konfliktu, bo wcale ośmiu wojen nie zakończył. Ten pomysł jest na tyle powierzchowny, że oprócz ogólnikowych deklaracji nie mamy żadnych szczegółów, co ta Rada miałaby konkretnie robić.
Ma się zajmować „promowaniem stabilności, przywracaniem niezawodnych i praworządnych rządów oraz zapewnianiem trwałego pokoju w rejonach dotkniętych lub zagrożonych konfliktem”.
Tak. Powstaje z inicjatywy Amerykanów i jest tak naprawdę tworzeniem ONZ-bis, natomiast mandat Organizacji Narodów Zjednoczonych ma nadany wyłącznie na przeprowadzenie procesu pokojowego po konflikcie w Gazie. Obecnie proces ten ma przechodzić do drugiej fazy zawieszenia broni, a wciąż jeszcze żadne państwo nie zadeklarowało, że wyśle swoich wojsk, żeby jako siły pokojowe stacjonowały w Gazie. To wszystko na razie jest grą pozorów. Przypomina to trochę, à propos Trumpa, działanie w Wenezueli: świetnie zorganizowana akcja militarna, wszyscy ją chwalą, tylko co dalej?
Jednak Rada Pokoju ma nie zajmować się wyłącznie Gazą.
W zamierzeniu Amerykanów ma rozwiązywać wszystkie konflikty na świecie. Ponieważ Donald Trump jest rewolucjonistą, także w stosunkach międzynarodowych, to chyba sobie założył, że skoro...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

