Rekordowa liczba upadłości w branży taxi
W 2025 r. z ulic polskich miast odjechało ponad 1,6 tys. firm taksówkowych, co prawda głównie jednoosobowych działalności. Jednak kondycja całego sektora nie napawa optymizmem.
Rynek taxi w Polsce przeszedł drastyczną metamorfozę – rodzimych kierowców z wieloletnią licencją, znających każdy zaułek miasta, zastępują obcokrajowcy wspierani nawigacją. Z zawodu odchodzą „tradycyjni” taksówkarze, znikają korporacje, które przez lata stały się częścią miejskiej tkanki, a to miejsce zapełniają platformy jak Bolt, iTaxi, Uber czy Lyft. Żadna z nich nie ma jednak swoich kierowców, ani własnych samochodów – dla nich pracują partnerskie firmy flotowe, które mają ogromny problem z pracownikami. Zatrudniani na różnego rodzaju umowy trafiają za kierownicę na kilka miesięcy (przedstawiciele platform przyznają, iż rotacja w branży jest gigantyczna), a jak się okazuje, często wożą nas nielegalnie.
Historyczny dołek
Aby świadczyć przewóz osób potrzebna jest licencja, ale żeby ją otrzymać trzeba mieć polskie prawo jazdy. Ta zmiana przepisów w 2024 r. spowodowała na rynku swoistą czystkę – wielu obcokrajowców odeszło z platform. Jednocześnie kurczył się segment tradycyjnych taksówkarzy korporacyjnych, „starzy” odchodzili, a „młodzi” nie wchodzili do zawodu. Efekt? Rynek skurczył się do historycznego minimum. Jak wynika z najnowszych analiz Dun & Bradstreet (D&B), przygotowanych specjalnie dla „Rzeczpospolitej”, w kraju działa ledwie 49 tys. firm taxi. Jak tłumaczy nam Tomasz...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)