Potrójna pułapka na prezydenta
Zaproszenie Karola Nawrockiego do tworzonej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju to z jednej strony szansa i propozycja nie do odrzucenia, a z drugiej polityczna pułapka, która – jeśli prezydent w nią wpadnie – może się dla niego skończyć tylko źle.
Członkostwo w Radzie Pokoju musi prezydenta kusić; jest bowiem nie tylko dla wciąż początkującego polityka szansą opowiedzenia się po stronie potężnego sojusznika, jakim jest prezydent USA, wpisania się w pierwszy szereg stronników MAGA, a zarazem wejścia do „ekskluzywnego grona” zabiegających o światowy pokój liderów świata. Kuszące, nieprawdaż? Tyle że Rada Pokoju, której twórca stawia ambitne cele (ma się zajmować „promowaniem stabilności, przywracaniem niezawodnych i legalnych rządów oraz zapewnianiem trwałego pokoju na obszarach dotkniętych lub zagrożonych konfliktem”) to nic innego jak prywatna inicjatywa Donalda Trumpa, która nijak się ma do światowego systemu traktatowego i wypracowanych przez dekady metod zarządzania relacjami międzynarodowymi.
Istniejącemu systemowi instytucji międzynarodowych można postawić zarzut nieskuteczności. I z pewnością tak myśli Donald Trump,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)