Rzecznicy zostali odwołani skutecznie. Minister mógł to zrobić
Musimy do końca odpolitycznić system dyscyplinarny, mamy już gotowe projekty, są procedowane – mówi sędzia Dominik Czeszkiewcz.
Jedno z ostatnich orzeczeń Sądu Najwyższego wywróciło argumentację ministra sprawiedliwości w sprawie odwołania rzeczników dyscyplinarnych powołanych za czasów PiS. Jak to wpłynie na sytuację rzeczników powołanych przez Adama Bodnara i Waldemara Żurka?
Stanowczo nie zgadzam się z uzasadnieniem SN w tej sprawie. Zaznaczam, że nie było to orzeczenie w sprawie legalności rzeczników. Tę kwestię sąd opiniował jedynie w uzasadnieniu orzeczenia. Nie ma żadnego wyroku sądu w sprawie prawidłowości bądź nieprawidłowości powołania obecnie urzędujących rzeczników, tj. sędziów Joanny Raczkowskiej, Tomasza Ładnego i Grzegorza Kasickiego.
Rzecznikiem nie może być ktoś, kto sam ma zarzuty dyscyplinarne czy znajduje się w zainteresowaniu organów ścigania. Każdy z odwołanych nie przeszedł testów niezależności jako sędzia sądu powszechnego. Były to orzeczenia sądów, w konkretnych sprawach. Jak więc teraz mają pełnić funkcje rzeczników dyscyplinarnych, co do których bezstronności nie powinno być żadnych wątpliwości? 3 lutego minister powołał kolejnego rzecznika ad hoc w sprawie udziału pana Piotra Schaba w konwencji partyjnej jednej z partii politycznych – nie ma bardziej oczywistego deliktu dyscyplinarnego jak zaangażowanie sędziego w wydarzenia stricte polityczne.
Przeciwnicy poglądu o możliwości...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)