Wojewoda to strażnik prawa, nie recenzent lokalnej polityki
Nadzór powinien być tarczą ochronną praworządności, a nie biczem na samorząd. Temu ma służyć wyważenie kompetencji wojewody i wolności lokalnych, zgodnie z zasadą pomocniczości i duchem demokracji lokalnej.
Działalność jednostek samorządu terytorialnego (JST) podlega nadzorowi wyłącznie pod kątem legalności. Tak wynika z art. 171 konstytucji. Oznacza to, że nadzór centralny (sprawowany przez wojewodów i premiera, a w sprawach finansowych przez regionalne izby obrachunkowe) może ingerować w działania samorządów jedynie w razie naruszenia prawa. Ustrojodawca wykluczył kontrolę pod kątem tzw. celowości czy gospodarności – wojewoda nie ocenia, czy decyzje samorządu są słuszne politycznie lub ekonomicznie, a jedynie – czy mieszczą się w granicach obowiązującego prawa. Ta konstytucyjna zasada jest rozwinięta w ustawach samorządowych i w ustawie o wojewodzie, które szczegółowo określają tryb i formy nadzoru administracyjnego nad JST.
Granice prawne i ochrona samodzielności
Konstytucja równocześnie gwarantuje samorządom znaczną autonomię – m.in. art. 165 ust. 2 przewiduje sądową ochronę samodzielności JST. Nadzór nie może więc naruszać istoty lokalnej samodzielności. Europejska karta samorządu lokalnego (ratyfikowana przez Polskę) także wymaga, by nadzór nad samorządem był proporcjonalny i określony ustawowo. W praktyce oznacza to, że wojewoda ma prawo do „władczej interwencji” tylko w granicach wyznaczonych prawem – np. unieważnienia uchwały rady gminy sprzecznej z ustawą czy wydania tzw. zarządzenia zastępczego w sytuacji zaniechania przez samorząd wykonania...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)