Tłok na SOR nie wszędzie taki sam
Najwięcej pacjentów trafia na oddziały ratunkowe w szpitalach wielospecjalistycznych. Niektórzy leczą się na SOR zamiast u lekarza rodzinnego.
W 2025 r. przez szpitalne oddziały ratunkowe (SOR) przewinęło się łącznie 4,14 mln osób, udzielono ponad 5 mln świadczeń, a ich wartość wyniosła ponad 4,75 mld zł – wynika z danych NFZ udostępnionych „Rzeczpospolitej”.
Nie wszystkie SOR-y w kraju są jednak tak samo zatłoczone. Są oddziały ratunkowe, gdzie na świadczenie czeka jednocześnie nawet 80 pacjentów na godzinę, ale są też takie, w których kolejka liczy kilka osób.
Najdłuższe kolejki są w Szczecinie
Niekwestionowanym rekordzistą pod względem liczby pacjentów SOR-u jest Uniwersytecki Szpital nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego PUM w Szczecinie. – Jest to największy SOR w województwie, a jednocześnie jedyne centrum urazowe zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych w zachodniopomorskim – mówi dr hab. Konrad Jarosz, dyrektor tego szpitala.
Według danych NFZ szpital PUM w Szczecinie otrzymuje najwyższy w kraju ryczałt za prowadzenie szpitalnego oddziału ratunkowego. Na wysokość dobowej stawki za prowadzenie SOR, jaką Fundusz wypłaca szpitalom, składa się stawka bazowa, która wynosi obecnie 13 295,86 zł. Kolejnym elementem jest kwota za zasoby, która odzwierciedla różnorodność struktury SOR-u, np. kadry z określonymi kwalifikacjami i infrastrukturę szpitala (np. posiadanie określonych oddziałów). Ostatni składnik to kwota za funkcję, którą NFZ oblicza z...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
