Celebryci zmusili polityków do działań
W całym kraju brakuje blisko 200 schronisk dla zwierząt. Dlatego czipowanie jest problemem wtórnym w stosunku do stworzenia infrastruktury zarządzania bezdomnością. Jeśli ktoś chce zabić zwierzę, to wyjmie mu czip – mówi prof. Andrzej Elżanowski, zoolog i bioetyk.
Dlaczego potrzebna była Doda, by zaczęło się mówić o problemie patoschronisk, który przecież nie jest nowy?
Państwo lekceważy humanitarną ochronę zwierząt, pomimo sporego zainteresowania społecznego, którego wyrazem było ponad pół miliona podpisów pod obywatelskim projektem tzw. ustawy łańcuchowej. To, co prof. Antoni Dudek powiedział niegdyś o Jarosławie Kaczyńskim – „kocha zwierzęta, ale władzę bardziej” – opisuje wielu innych polityków. Dopiero dzięki obecnej „celebrytokracji”, która sprawie zwierząt na ogół wychodzi na dobre, politycy poczuli się zmuszeni do skonfrontowania się z problemem. Rząd zdał sobie sprawę z tego, że prawa zwierząt są istotne dla jego wyborców. Tłem była seria makabrycznych odkryć w schroniskach dla bezdomnych zwierząt.
Nie obawia się pan, że zainteresowanie będzie chwilowe i żadne zmiany nie nastąpią?
Tak. Podzielam obawę, że kiedy szum ucichnie, wszystko wróci do poprzedniego stanu rzeczy. A potęguje ją to, że od około 15 lat dyskusja jest zmonopolizowana przez parlamentarne (poprzednio poselskie) zespoły kierowane przez posłów Pawła Suskiego i Katarzynę Piekarską, które lansują czipowanie jako panaceum na wszystkie problemy bezdomności zwierząt i blokują inne inicjatywy. Narzucanie przekazu z uprzywilejowanej pozycji...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
