Komunizm umiera na Kubie
Interwencja wojskowa Ameryki? Wynegocjowana demokratyzacja? Ostateczny upadek gospodarki? Wszystko prowadzi do końca ustanowionego 67 lat temu reżimu.
Przeciętna emerytura na Kubie dla pracowników sektora publicznego to 3 tys. peso miesięcznie. Czyli 6 dol. – tyle, ile kosztuje w tej chwili opakowanie 12 jajek. Dochody tych, którzy pozostają aktywni i pracują dla państwa, nie są wiele lepsze. To przeciętnie 6 tys. peso miesięcznie. Sytuacja tych, którzy nie mają krewnych za granicą lub dochodów na boku z sektora prywatnego jest więc po prostu dramatyczna.
Do niedawna tych ostatnich było sporo dzięki sektorowi prywatnemu. Ale od kiedy 29 lutego Donald Trump wprowadził embargo na dostawy dla Kuby ropy i tak już bardzo niewielki strumyk zagranicznych przyjezdnych zupełnie wyschnął. Turystyka, główne źródło dochodów dewizowych, ostatecznie zanikła. Trudno się dziwić: brakuje paliwa dla samolotów czy autobusów. Elektryczność pojawia się tylko okazjonalnie. Brakuje też żywności, bo Kuba, która sprowadzała 70-80 proc. potrzebnych produktów spożywczych, nie ma czym za nią zapłacić.
– Choć Kuba jest czołowym producentem cukru, i tego brakuje, bo. wszystko idzie na eksport – mówi „Rzeczpospolitej”...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
