Lektor kontra sztuczna inteligencja
Miałem wrażenie, jakby ktoś wszedł do mojego domu i go splądrował – mówi Jarosław Łukomski, lektor, którego przetworzony z udziałem AI głos wykorzystano bez zgody w reklamie.
Wytoczył pan proces firmie, która wykorzystała w swej reklamie pana głos przetworzony przez sztuczną inteligencję. W jakich okolicznościach dowiedział się pan o istnieniu tej reklamy?
Pewnego dnia znajomy przesłał mi link do reklamy, na którą natknął się w internecie. Napisał, że słyszy tam coś, co brzmi jak mój głos, ale jednocześnie coś ewidentnie się nie zgadza. Otworzyłem ten link i przeżyłem szok połączony z niedowierzaniem. Usłyszałem głos łudząco podobny do mojego. Powiedziałbym nawet, że to był mój głos, ale mówiący słowa, których nigdy nie wypowiedziałem i których z całą pewnością nie nagrałem na potrzeby reklamy żadnej firmy.
Co było w tym najbardziej uderzające?
Po pierwsze to, że ten głos mówił coś, czego nigdy nie czytałem. Po drugie – mówił w sposób, w jaki ja nie odczytałbym takiego komunikatu. Było w tym coś sztucznego. Zdałem sobie sprawę, że zetknąłem się de facto ze swoim głosowym sobowtórem. W kontekście AI często używa się słowa „klon” głosu, ale ja bym go tutaj nie stosował. Klon...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)