Local content może być w pełni zgodny z unijnymi regulacjami
Felieton | Preferencje krajowe są zakazane, ale środowiskowe czy społeczne już nie
Od pewnego czasu w przestrzeni publicznej toczy się dyskusja o polonizacji zamówień publicznych i zastosowaniu mechanizmu preferowania lub wymagania bezwzględnego local contentu.
Pojęcie „local content” to nic innego jak „wkład lokalny”. W czasach globalizacji gospodarki ten lokalny wkład rozumiany jako wkład europejski został dopuszczony w dyrektywach UE, a po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-652/22 (Kolin) – także w przepisach prawa krajowego. Zdaniem TSUE nie mogą one dopuszczać udziału wykonawców z krajów, z którymi UE nie podpisała umowy o równym traktowaniu do udziału w zamówieniach publicznych na równych zasadach z wykonawcami i produktami (świadczeniami) unijnymi. Polskie przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1320 ze zm.; dalej: p.z.p.), począwszy od września 2025 r., ten lokalny – europejski – mechanizm preferencji zawierają.
Trochę historii
Pytanie o local content ma jednak charakter głębszy. Czy ten wkład „lokalny” można rozumieć jako „krajowy”, „regionalny”, „komunalny” („gminny”)? To pytanie otwarte, choć pogląd o niedopuszczalności takiej preferencji jest od lat poglądem dominującym. Mimo to aż do 1992 r. (art. 31 dyrektywy 93/37EWG) dopuszczalne było stosowanie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)