Brak decyzyjności to największe zagrożenie dla PZU
Reorganizacja Grupy PZU jest korzystna dla akcjonariuszy, bo pozwala uwolnić nadwyżki kapitałowe. Nie siedzimy z założonymi rękami w oczekiwaniu na zmiany legislacyjne. Analizujemy pierwszy krok, czyli holding na poziomie PZU SA, oraz inne warianty – mówi Bogdan Benczak, prezes PZU.
Okrzepł pan już w roli prezesa PZU?
Gdybym nie czuł się pewnie, nie startowałbym w postępowaniu kwalifikacyjnym. Każdego dnia staram się wykonywać swoją pracę jak najlepiej, mając świadomość, że podlega ona ciągłej ocenie. Realizuję strategię Grupy PZU, współpracuję z koleżankami i kolegami z zarządu, z pracownikami oraz partnerami grupy. Prowadzimy projekty, które mamy do zrealizowania, i patrzymy z optymizmem w przyszłość.
Pytamy, bo gdy w ubiegłym roku zasiadł pan w tym fotelu, na rynku było słychać głosy zdziwienia.
Szanuję opinie innych osób, o ile są konstruktywne. Cała moja kariera zawodowa, najpierw w polskich grupach finansowych, w tym przez wiele lat w Grupie PZU, a później w międzynarodowych grupach finansowych w krajach bałtyckich, przygotowała mnie do tej roli. Mam poczucie, że jestem we właściwym miejscu. Moja wizja rozwoju Grupy PZU została potwierdzona decyzją rady nadzorczej powołującej mnie na stanowisko.
Przysłowie mówi, że psy szczekają, a karawana idzie dalej.
Nie patrzę na to w taki sposób. Koncentruję się na zadaniach. Przyszedłem z jasnym celem: doprowadzić do realizacji strategii Grupy PZU, wzmocnić jej pozycję rynkową, utrwalać przewagi konkurencyjne i przyspieszyć...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)