Zełenski powinien być w Gdańsku
Doszło do poważnego kryzysu w naszych relacjach. Dla Ukrainy to znacznie bardziej niebezpieczna sytuacja, bo Polska nie ma wojny, a my mamy – uważa Ołeksij Honczarenko, czołowy polityk opozycyjnej Europejskiej Solidarności.
Burzę w Polsce wywołała decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nadał honorowe miano „Bohaterów UPA” jednej z jednostek wojskowych. Rozumie pan tę decyzję ukraińskiego przywódcy?
To nie była pierwsza tego typu decyzja władz Ukrainy. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego akurat ta decyzja wywołała tak burzliwą reakcję Polski. Myślę, że to nie była przyczyna, tylko pretekst. W Ukrainie już od dawna mamy wiele ulic i pomników nawiązujących do Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Polska ma swoje spojrzenie na to i ja to rozumiem, ale dla Ukraińców UPA to bohaterowie, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy. Powinniśmy się trzymać słów: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Innego rozwiązania nie widzę. Nie możemy przepychać się o to, kto kogo i w jakiej liczbie zabijał dziesiątki lat temu. To droga donikąd. Musimy więcej rozmawiać o przyszłości niż o przeszłości.
W najbliższym otoczeniu prezydenta Zełenskiego są osoby, które kończyły studia w Polsce. Dlaczego nie oszacowano ryzyka i nie przewidziano konsekwencji takiej decyzji?
Nie mam odpowiedzi na to pytanie, bo nie jestem z ekipy Zełenskiego. Nie wiem też, jak podejmowano tę decyzję. Uważam jednak, że dla prezydenta Polski Karola Nawrockiego był to...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
