Marine Le Pen idzie po władzę
Za dziesięć miesięcy faktyczna szefowa Zjednoczenia Narodowego zostaje pierwszą kobietą, która zdobywa Pałac Elizejski. Taki jest obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz dla Francji.
Liderka skrajnej prawicy z rękoma podniesionymi do góry w geście zwycięstwa. I słowo Renaissance (Odrodzenie) napisane wielkimi literami pod imieniem i nazwiskiem Marine Le Pen. Takie plakaty pojawiły się w ten weekend na ulicach francuskich miast. W ten sposób polityczka zaczęła budować narrację, którą trudno będzie zbić jej oponentom. Opowieść o nieustępliwej kobiecie, którą chciały pogrzebać elity, ale która w końcu postawiła na swoim. I która zdoła w taki sam sposób doprowadzić do odrodzenia Francji.
Prawda jest oczywiście inna. 8 lipca sędzia paryskiego sądu wyższej instancji Michèle Agi jasno powiedziała, że Le Pen dopuściła się defraudacji środków publicznych (Parlamentu Europejskiego) na wielką skalę (około 3 mln euro). Mowa zaś o polityczce, która przez lata domagała się dożywotniego zakazu sprawowania funkcji publicznych dla polityków złapanych na kradzieży pieniędzy podatników i która powtarzała, że ona sama ma „czyste ręce” i może...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
