E-hulajnogi: miasta naciskają hamulec, bo piesi mają dość
Samorządy ograniczają prędkość, wyznaczają strefy zakazu i zmuszają operatorów do zmian. Coraz mocniej naciskają też na kontrole użytkowników e-hulajnóg. Powód jest jeden – bezpieczeństwo pieszych.
Kilkanaście kilometrów na godzinę wydaje się niewielką prędkością. Ale w zatłoczonym centrum miasta wystarczy ułamek sekundy, by rozpędzona hulajnoga elektryczna potrąciła dziecko wychodzące zza ławki, seniora na przejściu czy osobę niewidomą omijającą zaparkowany na środku chodnika pojazd.
Takie sytuacje sprawiają, że w wielu polskich miastach hulajnogi z wygodnego środka transportu coraz częściej stają się przedmiotem sporów o bezpieczeństwo i porządek w przestrzeni publicznej.
Spór o bezpieczeństwo
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w ubiegłym roku w Polsce odnotowano 1158 wypadków drogowych z udziałem hulajnóg elektrycznych, co stanowi wzrost o ponad 50 proc. w stosunku do roku 2024, w którym doszło do 752 wypadków. Najwięcej zdarzeń występuje w lecie, kiedy z hulajnóg korzysta najwięcej osób. Eksperci zwracają uwagę, że rosnąca liczba wypadków jest efektem większej popularności tego środka transportu, ale też niewystarczającego przestrzegania przepisów oraz niedostosowywania prędkości do warunków ruchu.
Samorządy nie zamierzają jednak wypowiadać wojny mikromobilności. Zamiast tego sięgają po rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się futurystyczne. Np. hulajnoga sama zwalnia, gdy wjeżdża do...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
