Japonia myśli o broni atomowej
W 81. rocznicę zrzucenia przez USA bomb jądrowych na Hiroszimę i Nagasaki premier Sanae Takaichi zaczyna debatę o wyposażeniu japońskiej armii w broń nuklearną.
W tym przypadku liczą się nie tylko słowa, ale też w jakim czasie zostały użyte. A szefowa japońskiego rządu sięgnęła tylko do teraźniejszości, nie odnosząc się do przeszłości. W przemówieniu tam, gdzie miało miejsce epicentrum eksplozji w Hiroszimie 6 sierpnia 1945 r., premier opisała trzy zasady, którymi jej kraj kieruje się w odniesieniu do broni atomowej: nie chce jej produkować ani rozmieszczać na swoim terytorium, nie zgadza się też na jej wprowadzenie na ziemie Japonii nawet przez amerykańskiego sojusznika.
Ale czy tak będzie i w przyszłości? Premier Takaichi powstrzymała się od odpowiedzi na to pytanie.
Największe zagrożenie
Do końca roku Japonia ma przedstawić nową doktrynę obronną. Szef Ministerstwa Obrony Shinjirō Koizumi, którego od premier dzieli pokolenie, jest bardziej otwarty. Jego zdaniem „nie może być tematów tabu” i każda z trzech zasad japońskiej polityki jądrowej musi być poddana dyskusji. Już wcześniej w rządzie padały głosy, że w pierwszej kolejności należałoby zrewidować zakaz wprowadzenia przez aliantów sił nuklearnych. Dziś to ograniczenie osłabia sojusz z Ameryką. W czasach, gdy Donald...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
